|
Stacja Canal Plus jeszcze przez rok ma prawa do transmitowania spotkań Orange Ekstraklasy. Jesienią rozpocznie się przetarg na lata 2008/2011. To może być rewolucja, bowiem kluby, szczególnie te najmocniejsze, ani myślą zgadzać się na dotychczasowe warunki.
Dotychczas kluby dostawały od Canalu do podziału kwotę około 50 milionów złotych na rok. Od sezonu 2008/2009 ma to się zmienić i to znacząco. - Nie wyobrażamy sobie, żeby kwota, jaka zostanie wynegocjowana, nie była przynajmniej dwa razy większa od dotychczasowej - mówi Jacek Maciota, prawnik związany z Lechem Poznań, ale jednocześnie zajmujący się opracowaniem wspólnego stanowiska klubów w sprawie praw telewizyjnych. - To nie są nasze wymysły. Opieramy się na badaniach, które jasno wskazują na to, że wartość produktu, jakim jest nasza ekstraklasa, systematycznie rośnie. Prawa do transmisji telewizyjnych z meczów ekstraklasy powinny być scentralizowane. I są. Takie były ustalenia 16 klubów. Jest to nawet zapisane w statucie PZPN i stąd może wyniknąć dodatkowa trudność w podważaniu tej zasady - mówi Władysław Puchalski, prezes Widzewa. - Uważam, że nadal prawa powinny być sterowane centralnie. Kwestią otwartą jest natomiast to, na jakie pakiety podzielić te prawa (czy dla telewizji otwartej, kodowanej, magazynów itp.). Chodzi o to, by tort do podziału był jak największy. Kiedyś w imieniu PZPN Zbigniew Boniek zawarł atrakcyjną umowę z Canal Plus na 5 lat, ale na skutek renegocjacji prowadzonej przez stację, wartość umowy spadała. Chodzi o przywrócenie dawnej wartości. Natomiast skróceniu powinny ulec okresy, na jakie zawiera się umowę. Nie powinny być zawierane na dłużej niż 3 lata. Szefowie ŁKS nie chcą wypowiadać się na temat podpisanej kilka lat temu umowy. - Nie było nas wtedy w ekstraklasie - mówi właściciel zespołu Daniel Goszczyński. Szef ŁKS powiedział, że popiera pomysł prezesa Widzewa, by o wyborze nowej telewizji decydowała rada nadzorcza Ekstraklasy SA, złożona z szesnastu przedstawicieli klubów. Żeby pogodzić wszystkich, plan podziału pieniędzy z tytułu praw transmisyjnych wzorowany jest na lidze angielskiej. W skrócie 50 + 25 + 25. Oznacza to tyle, że 50 procent wpływów dzielone będzie na wszystkie kluby, 25 procent w zależności od miejsca w tabeli i 25 procent za tzw. medialność. Ten ostatni wskaźnik obliczany jest na podstawie liczby transmisji meczów danej drużyny. Stacja Canal Plus nie ukrywa, że jest zainteresowana przedłużeniem umowy na kolejne sezony, ale chce mieć wyłączność na transmisje meczów. Stanowisko klubów jest jednoznaczne: - Chcemy z częścią spotkań wyjść do otwartej telewizji - mówi Maciota. - Chcemy mówić jednak jednym głosem - dodaje. Z tym ostatnim może być problem, bowiem nie jest tajemnicą, że okoniem może stanąć Widzew ze Zbigniewem Bońkiem, którego firma odegrała znaczącą rolę przy podpisywaniu poprzedniej umowy. To wtedy głośno było o kilkunastoprocentowej prowizji, jaką miała skasować firma Goal and Goal. Teraz prowizja ma być zaledwie czteroprocentowa. W środowisku mówi się, że Bońkowi bardzo zależy, by wejść do rady nadzorczej Ekstraklasy SA, która będzie sprzedawała telewizyjne prawa do ligi. - Przypominam, że rada nadzorcza zmienia się co rok i zasiadają w niej przedstawiciele czterech najlepszych klubów w danym sezonie - mówi prezes Legii Leszek Miklas. - Zbyszek chciałby, żeby zasiadali w niej przedstawiciele wszystkich klubów. Tymczasem kiedyś mówił, że to idiotyzm. Źródło: Dziennik Łódzki |
Redakcja serwisu gks.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. |
mati, | 20-06-2007 14:51 , IP: 194.36.168.2 boniek kurwa to j. bany cwel nie moge go sluchac bo tak pier. doli od rzeczy!! 4 najleprze kluby i tak powinno byc ;d
| |