Szczęście sprzyjało mistrzom. Gdyby nie ono, piłkarze GKS Bełchatów nie przegraliby w piątek z Wisłą w Krakowie. Żadna z trzech bramek nie miała prawa paść w meczu bełchatowian z Wisłą, gdyby nie szczęście.
Najpierw - niczym na stole bilardowym - piłka odbijała się od nóg Krzysztof Kozika, Edwarda Cecota i Pawła Brożka. Równie dobrze mogła wyjść w pole lub polecieć na księżyc, ale w końcu znalazła się pod nogami Brożka, który nie zmarnował prezentu. Drugi stracony gol po samobójczym strzale to też dar niebios dla rywala bełchatowian. Co prawda opatrzność oddała drużynie GKS również szczęśliwie zdobytą bramkę samobójczą Clebera, ale na tym zakończyła rozdawanie prezentów. Do diaska z taką sprawiedliwością. Tym samym podopieczni trenera Pawła Janasa tylko postraszyli rywala i z powodu mniejszego farta przegrali. Nie wolno załamywać rąk. Na pewno nie powinien tego robić Dariusz Pietrasiak, który w Krakowie strzelił samobójczą bramkę, ale takie sytuacje obrońcę GKS tylko mobilizują. Dwa lata temu - 16 wrze-śnia 2006 roku - Pietrasiak pokonał Piotra Lecha w meczu z Dyskobolią w Grodzisku (1:1), ale już w następnej kolejce trafił do odpowiedniej bramki, zapewniając cenny remis na gorącym stadionie Lecha w Poznaniu. Wniosek jest prosty. Nie wolno drażnić Dariusza Pietrasiaka. Można również wyciągnąć optymistyczne wnioski z drugiej samobójczej bramki meczu autorstwa Clebera. Bełchatów rzadko zdobywa w ten sposób gole, ale może powtórzy się historia z marca 2007. Wówczas w ciągu tygodnia dorobek strzelecki bełchatowian poprawili Jakub Rzeźniczak z Widzewa i Aleksandar Vuković z Legii. Oba tamte mecze z samobójczymi bramkami zespół GKS wygrał. Teraz się nie udało. Trener Paweł Janas nie mógł być zadowolony po meczu w Krakowie. Przyznał, że jego zespół grał słabo, jakby przestraszył się mistrza Polski. Mniej surowy w ocenie gry bełchatowian był trener Wisły Maciej Skorża. - Mecz miał dwa oblicza - powiedział szkoleniowiec krakowian. - Najpierw dominowaliśmy, zdobywając dwa gole. Jednak później zdekoncentrowaliśmy się. Bełchatów przejął inicjatywę, lepiej grał piłką i groźnie przed naszym przedpolem sobie poczynał. Tego efektem była zdobyta przez nich bramka. Istotne przy ocenie startu drużyny trenera Pawła Janasa jest to, że zespół ma już za sobą wyjazdowe mecze z mistrzem i czwartym zespołem poprzedniego sezonu. Bilans wypraw do jaskiń lwów jest przyzwoity - 3 punkty i bilans bramkowy 4-4. Szkoda tylko, że przedłużona została zła seria występów przeciwko Wiśle. Bełchatowianie po pamiętnym sukcesie 4:2 w Krakowie w następnych czterech meczach z Wisłą zdobyli zaledwie 1 punkt, a trzy spotkania przegrali. Przed drużyną trenera Pawła Janasa stają teraz teoretycznie mniej groźni przeciwnicy. Już w piątek o godz. 17.45 na własnym stadionie bechatowianie podejmować będą ŁKS. Później grają z beniaminkami Śląskiem we Wrocławiu oraz Lechią u siebie i śląskim triem: Odrą, Ruchem i Polonią Bytom. Oby tylko mniej zwolnień L4 leżało na biurku dyrektora Zdzisława Drobniewskiego, a zamiast nich pojawiły się kontrakty z nowymi graczami. Źródło: Dziennik Łódzki |
Redakcja serwisu gks.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. |
bolek, | 27-08-2008 16:51 , IP: 87.199.40.124 Oby Janas nie strzelil samoboja wystawiajac w bramce Sapele
|
Grzegorz, | 27-08-2008 09:12 , IP: 195.16.91.3 Jeżeli nie wzmocnimy obrony,ogólnie cała ta formacja gra bardzo słabiutko,to możemy sobie tylko pomarzyć o wysokim miejscu w tabeli na koniec sezonu.
|
xyz, | 26-08-2008 18:30 , IP: 87.199.23.52 Nie liderem, a viceliderem!
|
kibol, | 26-08-2008 18:27 , IP: 87.199.29.205 GKS liderem mlodej ekstraklasy brac gosci do 1 skladu bo nie mamy kadry szrrokiej!!!
|
Pascal, | 26-08-2008 14:15 , IP: 87.199.21.23 Osobiście nie mam pretensji do Pietrasiaka o samobója, ale o grę w całym spotkaniu. Wydaje mi się że jego gra była niepewna .
|
p, | 26-08-2008 11:22 , IP: 149.156.167.235 a na lechu to niby belchatow wygral bo byl lepszy...
|
Iwcia, | 26-08-2008 10:09 , IP: 87.199.43.127 Każdemu może się zdarzyć jeden, ale cztery to już w ogóle ewenement :)
| |